Ostatnio nasiliła się aktywność tzw. kreacjonizmu naukowego, podważającego teorię ewolucji. Ta krytyka oparta jest na dezinformacji, dlatego należy jej się przeciwstawiać.
RSS
niedziela, 16 marca 2014

Zapoczątkowana przez Darwina owocna dyskusja teoretyczna nigdy nie ustała. Od lat czterdziestych XX wieku do końca lat sześćdziesiątych darwinowska teoria naturalnej selekcji osiągnęła taką hegemonię, jaką nigdy nie cieszyła się za życia jej twórcy. Ale ostatnio dyskusja się odradza i chociaż dzisiaj żaden biolog nie kwestionuje rangi doboru naturalnego, wielu wątpi w jego wszechobecność. Na przykład liczni ewolucjoniści twierdzą, że sporo zmian genetycznych być może nie podlega działaniu doboru naturalnego, lecz szerzy się losowo w populacjach gatunków.

Polemiki wokół fundamentalnych kwestii jakiejś teorii są uznawane przez naukowców za oznakę  jej intelektualnego zdrowia, są też dla nich źródłem fascynacji. Ale wśród całego tego zamieszania żaden biolog nie zwątpił w to, że ewolucja jest faktem; dyskutują oni tylko o tym, w jaki sposób ten fakt się zdarzył. Próbują wytłumaczyć tę samą kwestię: drzewo ewolucyjne, które łączy wszystkie gatunki więzami genealogii. Tymczasem kreacjoniści zniekształcają i karykaturują tę debatę w taki sposób, że dla wygody pomijają leżące u jej podstawy wspólne przekonania badaczy, sugerując niezgodnie z prawdą, że naukowcy nie dążą do zrozumienia faktu ewolucji, lecz podają go w wątpliwość.

Ponadto kreacjoniści utrzymują, że „dogmat o oddzielnych aktach stworzenia każdego gatunku”, jak to określi Darwin, jest naukową teorią, która zasługuje na to, aby w szkolnych programach przydzielać jej tyle czasu, ile przeznacza się na ewolucję. Ale powszechny wśród filozofów nauki punkt widzenia zadaje kłam argumentacji kreacjonistów. Karl Popper wykazywał przez dziesięciolecia, że podstawowym kryterium nauki jest falsyfikowalność jej teorii. Oznacza to, że nigdy nie można stuprocentowo udowodnić prawdziwości teorii naukowej, ale istnieją doświadczenia, które mogą wykazać jej fałszywość. Jeśli teoria wytrzyma próbę tych  doświadczeń, przyjmujemy ją jako prawdziwą. Natomiast nie są nauką poglądy niepodatne na falsyfikację, czyli takie, które nie proponują doświadczeń, jakie można przeprowadzić, aby je obalić.

„Kreacjonizm naukowy” to wyrażenie wewnętrznie sprzeczne i pozbawione sensu właśnie dlatego, że nie może być sfalsyfikowane. Można sobie wyobrazić obserwacje i doświadczenia, których celem byłaby próba sfalsyfikowania teorii ewolucji, natomiast trudno sobie wyobrazić, jakie potencjalne dane mogłyby skłonić kreacjonistów, by porzucili swoje przekonania. Systemy nie do obalenia to dogmaty, a nie nauka.

15:04, empirio
Link Komentarze (1) »
wtorek, 11 marca 2014

To tylko teoria, mawiają kreacjoniści o ewolucji. Wykorzystują dwuznaczność słowa „teoria”, które w języku potocznym często oznacza coś, co nie jest potwierdzone, coś hipotetycznego, niesprawdzonego. Próbują podkopać w ten sposób zaufanie do teorii ewolucji, no bo jak można ufać czemuś tak niepewnemu?

Cóż, ewolucjonizm jest teorią. Ale ewolucja jest faktem. Bo fakt i teoria to dwie różne kategorie, które nie są szeregowane w hierarchii rosnącej pewności. Fakty to dane z obserwacji. Teorie to struktury idei, które wyjaśniają i interpretują fakty. Fakty nie zmieniają się, gdy naukowcy wysuwają konkurencyjne teorie, aby je wyjaśnić. Teoria grawitacji Einsteina zastąpiła teorię Newtona, ale spadające jabłka nie zawisły się w powietrzu i nie czekały, które wyjaśnienie faktów ostatecznie okaże się słuszne. Podobnie ludzie ewoluowali od małpopodobnych przodków niezależnie od tego, czy zaproponowane przez Darwina objaśnienie tego procesu jest trafne, czy w przyszłości ustąpi miejsca innej interpretacji.

Co więcej, „fakt” nie oznacza „absolutnej pewności”. W logice i matematyce ostateczne dowody wynikają dedukcyjnie z określonych przesłanek i osiągają pewność dlatego, że nie są stwierdzeniami o świecie empirycznym. Ewolucjoniści nie wysuwają roszczeń do wieczystej prawdy, choć kreacjoniści często to robią. W nauce „fakt” może tylko oznaczać rzecz potwierdzoną do tego stopnia, że akceptujemy ją jako „tymczasowo pewną”, póki nie pojawią się przekonujące dowody, że jest inaczej. Mogę rozgłaszać, że od jutra jabłka będą szybować w górę, ale jeśli nie mam na to twardych dowodów, to naukowcy nie będą sobie tym zawracać głowy.

Ewolucjoniści od samego początku jasno rozróżniali fakty i teorie, choćby tylko dlatego, iż zawsze przyznawali, że daleko jesteśmy od całkowitego zrozumienia mechanizmów (teoria), które rządzą ewolucją (fakt). Karol Darwin nieustannie podkreślał różnicę między swoimi dwoma odrębnymi, wielkimi dokonaniami: ustaleniem faktu ewolucji i zaproponowaniem teorii doboru naturalnego, wyjaśniającej mechanizm ewolucji. W książce O pochodzeniu człowieka napisał: „chodziło mi o dwa różne cele: po pierwsze, o wykazanie, że gatunki nie zostały stworzone oddzielnie, i po drugie, że dobór naturalny był głównym czynnikiem zmienności [...].  Jeśli zbłądziłem, przeceniając znaczenie doboru naturalnego, [...] to przynajmniej mam nadzieję, że  przyczyniłem się do odrzucenia dogmatu o oddzielnych aktach stworzenia”. Tak więc Darwin przyznał, że teoria doboru naturalnego może mieć tymczasowy charakter, natomiast podkreślił, że ewolucja jest faktem.

13:19, empirio
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 marca 2014

Postanowiłem założyć ten blog, ponieważ w ostatnich latach nasiliła się aktywność „kreacjonizmu naukowego”, podważającego teorię ewolucji. Krytyka jako taka nauce nie szkodzi, ale krytyka kreacjonistów oparta jest na fałszu i dezinformacji, co jest zjawiskiem szkodliwym, któremu należy się przeciwstawić.

Według zasad dyskursu naukowego, jeśli wracamy do kwestii, które uznano za rozstrzygnięte, to znaczy, że mamy jakieś nowe dane, które mogą ożywić zakończone już dyskusje. Postronne osoby, które zauważyły mobilizację kreacjonistów mogłoby więc dojść co wniosku, że znaleźli oni coś nowego na poparcie swoich poglądów. Ale nic się nie zmieniło; kreacjoniści nie przedstawili ani jednego nowego faktu ani argumentu. Wzrost aktywności kreacjonistów ma przyczyny społeczne, ideologiczne i polityczne, a nie naukowe; związany jest przede wszystkim z ożywieniem środowisk religijnych oraz dążeniem do poszerzania wpływu religii. Argumenty, które 20-30 lat temu uznano by za śmieszne, dzisiaj wygłaszane są z całą powagą.

Kreacjoniści stojący w pierwszej linii ataku ujawniają swoją nierzetelność w dwóch zasadniczych kwestiach, zanim jeszcze przedstawią rzekome dane uzasadniające swoją krytykę ewolucjonizmu. Po pierwsze, wykorzystują fakt dość powszechnego w społeczeństwie niezrozumienia słowa „teoria”, by tworzyć fałszywe wrażenie, że ewolucjoniści próbują tuszować słabości swoich przekonań. Po drugie, nadużywają filozofię nauki twierdząc, że sami postępują „naukowo”, gdy atakują ewolucję. Ale ta sama filozofia pokazuje, że ich własne poglądy nie mają nic wspólnego z nauką, i że „naukowy kreacjonizm” jest określeniem pozbawionym znaczenia i wewnętrznie sprzecznym, przykładem tego, co Orwell nazywał „nowomową”. Rozwinę te kwestie w kolejnych notkach.

14:41, empirio
Link Dodaj komentarz »
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Najlepsze strony
Ciekawe Blogi
Fajne stronki, fajne strony, ciekawe strony, blogi
DOBRE STRONY